Kapliczka w Kożuszkach-Kolonii

Autorka tekstu o przydrożnej kapliczce: Katarzyna Romanik z domu Klimczak

Przy szlaku komunikacyjnym Warszawa–Poznań we wsi Kożuszki–Kolonia w powiecie Sochaczewskim na Mazowszu jest wzniesiona przydrożna kapliczka. Zbudował ją mój ojciec Józef Klimczak (1898-1983) wraz z moją matką Marianną Klimczak (1907-2009).

Przed laty z całą rodziną zamieszkiwaliśmy tę posiadłość we wsi Kożuszki – Kolonia. Tu stał nasz dom rodzinny, a w ogródku stała kapliczka.

Do naszego domu przybywał rokrocznie ksiądz z parafii sochaczewskiej i święcił potrawy wielkanocne zniesione z całej wioski. Rodzice ciężko pracowali w gospodarstwie rolnym, żeby utrzymać i wykształcić dzieci. Nasza 13- to osobowa rodzina to Rodzice, babcia Józefa Klimczak i rodzeństwo: Halina, Leokadia, Irena, Teresa, Katarzyna, Bernard, Urszula, Wiesława i Maria.

W 1939 roku rozpętała się straszliwa wojna. Ginęli ludzie od kul okupanta, ginęli w obozach, na zsyłkach. Mój ojciec jako zakładnik uwięziony był w klasztorze Bernardynów w Ostrołęce. W 1989 roku klasztor ten spalono, a zbrodniarzy nie wykryto. Trzynastowieczny klasztor jako historyczny zabytek klasy zerowe wkrótce odbudowano. Jest kościołem stacjonarnym, a obecnie sanktuarium św. Antoniego z Padwy. Kiedy ojciec przeżył koszmar niewoli po powrocie do domu w podzięce Bogu za ocalenie mu życia postanowił wznieść małe sanktuarium Maryjne.

W okresie okupacji niemieckiej (1939-1945) ciężko było zakupić materiały budowlane, ale dobrzy ludzie przyszli z pomocą. Dalecy Krewni Wacław i Kazimiera Zygmunciakowie pożyczyli cegłę. Po latach ojciec oddał dług z podziękowaniem i zawsze dobrze wspominał Wacława. Rodzina Zygmunciaków to Wacław – jego Żona Kazimiera i dzieci: Bogdan, Urszula, Teresa, Bogumiła i Jacek zamieszkują we wsi Kożuszki – Kolonia.

Obecnie śp. Wacław spoczywa na cmentarzu w Teresinie.

Był 1944 rok. Na kawałku ziemi powstała mała budowla. Na fundamencie tej budowli szklanymi ściankami oddzielił ojciec kawałek przestrzeni, a w środku umieścił Figurkę Matki Bożej Niepokalanej. Figurkę zakupił w Niepokalanowie u Braci Franciszkanów. Kapliczkę przykrył daszkiem, a na nim wzniósł Krzyż. Ten Święty Krzyż mój ojciec wykonał też sam własnoręcznie. W kuźni, którą dostał w spadku od swojego ojca Kazimierza Klimczaka przy pomocy młota i kowadła z kawałków żelaza rozpalonych do czerwoności wykuł wizerunek Krzyża Św.

Zdarzyło się kiedyś, że kilkunastoletni chłopiec własnoręcznie uplótł koronę z cierniowych gałązek i zawiesił ją na krzyżu. Ten chłopiec to Szczepan Barcikowski z sąsiedniej wioski, który w przyszłości został księdzem. Obecnie spoczywa na cmentarzu w Ożarowie Mazowieckim, a jego brat Wacław Barcinkowski z rodziną zamieszkuje we wsi Chrzczany. Kapliczka ogrodzona była płotkiem. Ojciec sam zaprojektował i sam jako cieśla wystrugał heblem i dłutem drewniane dekoracyjne paliki. Niestety ogrodzenie uległo całkowitemu zniszczeniu. Wokół kapliczki było zawsze dużo pięknych kwiatów. Kwiatami najwięcej zajmowała się moja siostra Irena, która to wręcz celebrowała ten ogródek. Mama na każde Święta Wielkanocne pobielała kapliczkę w 5-ciu kolorach. Wtedy to mała budowla sakralna swoim pięknem wzbogacała całą wioskę. Rozkrocznie w maju gromadziła się tu okoliczna młodzież i odbywały się nabożeństwa majowe. Pamiętam, że na każdej majówce uczestniczyły Maria i Helena Adamskie. W przyszłości jeden z synów Marii został księdzem. Według tradycyjnego porządku śpiewali najpierw "Litanię Loretańską", "Pod Twoją Obronę", następnie różne pieśni maryjne, a na zakończenie pieśń "Wszystkie nasze dzienne sprawy".

Wszystko to działo się za przyczyną moich Rodziców, Moi Rodzice przywiązani do polskiej ziemi, byli wiernymi chrześcijanami i wielkimi patriotami, bo Ojczyzna to wiara.

Po latach kiedy dzieci pozakładały już swoje rodziny, a Rodzice zostali sami to w 1973 roku opuścili wieś i osiedlili się w Sochaczewie . Tu Ojciec zmarł w wieku 86 lat, a moja mama zmarła przeżywszy 103lata. Naszego domu rodzinnego już nie ma. Rodzice też odeszli do wieczności, ale ślad po nich pozostał.

Pozostała bowiem Kapliczka Przydrożna, w której to ze swego tabernakulum Matka Boża Błogosławi nam wszystkim. Rodzice spełnili więc wolę nieżyjącego już księdza Józefa Tischnera.

Ksiądz Józef Tischner wielki Polak z Podhala, filozof, reformator dobroci i miłości do drugiego człowieka głosił: Tak przejdź przez życie, żeby zostały ślady twoich stóp...

Po moich Rodzicach zostały więc ślady pracy ich rąk.

 

W imieniu całej Rodziny Klimczaków

 Katarzyna Romanik z d. Klimaczak

Sochaczew, maj 2013

 

Redakcja strony składa serdecze podziękowanie Panu Waldemarowi Guzikowi za pomoc w powstaniu artukułu.

Katarzyna Romanik z d. Klimczak i Waldemar Guzik
Marianna Klimczak
Józef Klimczak